wtorek, 31 maja 2022

 Katecheta w kryzysie cz. 5

Spojrzenie biblijne

W rozważaniu kryzysu wiary u katechety z pomocą przychodzi ojciec wiary – Abraham. Gdy miał zawrzeć przymierze z Bogiem (por. Rdz 15,7-17) na polecenie Stwórcy wybrał zwierzęta, które porozrąbywał na pół, a gdy zlatywało się do nich ptactwo odganiał je. Z nastaniem wieczora zapadł w głęboki sen. Biblia mówi nam o jednym istotnym szczególe: i opanowało go uczucie lęku, jak gdyby ogarnęła go wielka ciemność (Rdz 15, 12). Wtedy przemówił do niego Bóg, który potem przechodził pomiędzy połówkami zwierząt. A przemówił kiedy słońce zaszło i nastał mrok nieprzenikniony (Rdz 15,17).

Kryzys wiary i ciemności duszy, które przychodzą wcale nie muszą oznaczać oddalenia od Boga. Wręcz przeciwnie. Jak do Abraham przemówił Bóg, gdy patriarcha odczuwał lęk a następnie Stwórca przeszedł pomiędzy połówkami zawierając przymierze, gdy nastały ciemności tak można śmiało mieć nadzieję, że wówczas gdy przeżywa się kryzys wtedy tak naprawdę blisko jest Pan. Rozum i odczucia przysłonięte czy zaćmione mogą nie dostrzegać bliskości Boga. Bóg jest Bogiem paradoksów, Jego myśli nie są naszymi myślami a Jego drogi nie są naszymi drogami (por. Iz 55,8) stąd gdy wydaje się, że On jest daleko, jest tak naprawdę blisko. Dlatego każdy kryzys niesie nadzieję: Bóg jest blisko, przychodzi ze swoją łaską. Pozostaje tylko w to wierzyć.

 

Ku pokrzepieniu

 

Światłem dla tych, którzy tkwią w kryzysie niech pozostaną słowa, które Jezus wypowiedział do Jana Chrzciciela, gdy ten przebywał w więzieniu;

Tymczasem Jan, skoro usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów  z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi». Mt 11,2-6

poniedziałek, 30 maja 2022

 Katecheta w kryzysie cz. 4

Jak przeżyć kryzys?

 

            Kryzys ma to do siebie, że domaga się, by podjąć jakieś decyzje i działania. Próbuje wymusić na osobie doświadczającej kryzysu podjęcia jakiś decyzji. Najlepiej jednak po pierwsze nic nie zmieniać tzn. nie podejmować decyzji, które niosą zmianę. W kryzysie nikt nie ma pełnego oglądu rzeczywistości zatem nie trudno o błędną decyzję dlatego nie warto a wręcz nie wolno podejmować decyzji niosących zmianę, bo łatwo popełnić złą decyzję.

Po drugie trzymać się ustalonych zasad w swoim życiu duchowym. Oznacza to trzymać się lub wrócić do swojego ustalonego rytmu modlitwy, cyklu spowiedzi, czytania Pisma świętego, może jakiejś lektury duchowej.

Po trzecie warto mieć kogoś z kim można porozmawiać o swoim kryzysie. Najlepiej gdy byłby to kierownik duchowy. Z jego pomocą łatwiej spojrzeć na sytuację, w której się jest. On jest kimś patrzącym z boku, obiektywnie, stąd warto trzymać się jego rad. Ważne, by był to człowiek Boży.

Po czwarte warto trwać!! Trwać przy Bogu. Rozmawiać z Nim szczerze o tym co się przeżywa. Modlić się mimo wszystko. Pytać Go i słuchać. I niczego przed Nim nie ukrywać. Bóg jest Prawdą więc przyznawanie się przed Nim do prawdy przynosi owoce.

czwartek, 26 maja 2022

 Katecheta w kryzysie cz. 3
Przyczyny kryzysu
 
            Najprostszy podział przyczyn kryzysu wiary dzieli się na dwie grupy:
1.     Zawinione
2.     Niezawinione.
Pierwszy z nich występuje wtedy, gdy ktoś zaniedbuje swoje obowiązki religijne: mało się modli lub łatwo rezygnuje z modlitwy, odkłada lekturę Pisma świętego na ciągłe „później”, przesuwa swój termin spowiedzi. Nie piszę tu o opuszczaniu niedzielnej Eucharystii, bo wydaje się ten problem wśród katechetów niemożliwy. Ta grupa, nauczająca jakże często o wartości Mszy świętej sama raczej opuszczać jej nie będzie. W tej grupie pokusa odchodzenia od wiary będzie przybierała subtelne i małe formy. Początkowo niezauważalne lecz powtarzające się z czasem mogą doprowadzić do kryzysu wiary.
            W drugiej grupie problem jest bardziej złożony. Bo oto ktoś dbający o swoją relację z Bogiem, wyrażający ją w regularnej modlitwie, spowiedzi, lekturze i zgłębianiu Biblii może nagle stanąć przed wątpliwościami i pytaniami wydającymi się oddalać od Boga. Ktoś dotąd głęboko wierzący w Boga i Bogu, głęboko wierzący w każdą z prawd wiary może mieć wątpliwości czy na pewno jest tak jak wierzy. I choć będzie starał się trzymać wiary wątpliwości nadal przy nim będą.
Czemu tak się dzieje? Wydaje się, że jest to jakaś Boża tajemnica dlaczego na człowieka prawowiernego Bóg dopuszcza kryzys i wątpliwości. Światłem stają się tu postaci świętych jak chociażby  św. Jan od Krzyża czy Matka Teresa z Kalkuty. Ciemności wiary w ich życiu, właściwie przeżywane, przyniosły owoce.

środa, 25 maja 2022

 Katecheta w kryzysie cz. 2

Trudna rzeczywistość

            Przychodzi zazwyczaj z nienacka.  Wszystko układało się jak trzeba, wiara rozwijała się w najlepszym kierunku, przynosiła radość, Eucharystia dawała umocnienie, modlitwa płynęła spokojnie aż tu nagle przyszła wątpliwość: : a jeśli to wszystko jest wymyślone? Jeśli Boga nie ma? Jeśli cała rzeczywistość liturgiczna to tylko teatr?

            Co zrobić z powyższymi pytaniami? Wydawało się jeszcze chwilę temu, że posiada się pewną wiarę w Boga. Cała ta pewność nagle wyparowała. Jedno tylko jest pewne: jutro trzeba stanąć przed klasą (i to nie jedną) i opowiadać o Bogu.

            Wchodzi się do klasy, prowadzi lekcję, mówi, że Bóg kocha wszystkich a z tyłu głowy kołacze się wątpliwość: czy aby na pewno wszystkich? Czy aby na pewno kocha mnie?

W innej klasie temat o zmartwychwstaniu. Katecheta mówi, że jest życie po śmierci, że wszystko jest w rękach Boga a wątpliwość znowu pyta: na pewno tak jest?

Wbrew sobie, wbrew swoim uczuciom i wątpliwościom katecheta w kryzysie wiary głosi prawdę Bożą i zastanawia się czy to nie jest kłamstwem, oszukiwaniem uczniów skoro głosi za pewnik coś, co do czego w jego sercu rodzą się wątpliwości.

Postanawia jednak  głosić wbrew swojemu kryzysowi wiary ale tylko on wie ile go to kosztuje, jak bardzo boli wewnętrznie, jaki niesie trud.

wtorek, 24 maja 2022

 

Katecheta w kryzysie cz. 1

 

Katecheta jest ciągle „dla”. Jest dla Boga, jest dla Kościoła, jest dla uczniów, prywatnie dla swojej rodziny. Czasem potrzeba, by ktoś był dla katechety. Ten tekst dla katechetów, którzy przeżywają kryzys wiary, którzy potrzebują dostrzec, że jest też ktoś (Ktoś) dla nich.

 

Słowem wprowadzenia

            Średnia wieku katechetów wskazuje, iż jest to grono wychowane na poprzednim „Dyrektorium ogólnym o katechizacji”.  Zatem grono to pamięta, że katecheza ma za zadanie rozwijanie poznania wiary, wychowanie liturgiczne, nauczanie modlitwy, formację moralną, wychowanie do życia wspólnotowego, wprowadzenie do misji[1] i w związku z tym jest  zadaniem wymagającym. Gdy do tego dołoży się szkolną rzeczywistość czyli zgodność pracy z prawnymi wymogami względem procesu nauczania, ilość biurokratycznych dokumentów do wypełnienia, tworzenia i napisania, udział w radach pedagogicznych, wywiadówkach, szkoleniach, bieganinę między salą a korytarzem, by zdążyć na dyżur to zadanie katechizacji staje się tym bardziej wymagające. Jeśli do tego dołączyć presję ze strony rodziców w postaci nadwrażliwości na najmniejsze uchybienie ze strony nauczyciela skłonne zakończyć się sprawą w kuratorium wówczas zadanie wydaje się być przerażające. Gdy zaś do tego wszystkiego dojdzie jeszcze nie tak znowu rzadko występujący wymóg różnych obowiązków na parafii zadanie katechizacji zdaje się przerastać możliwości człowieka. A przecież to nie wszystko, bo  katecheta ma być jeszcze świadkiem wiary! Sformułowanie to brzmi jak guzik dopinający wszystko, klamra zwierająca w sobie wszystkie powyższe rzeczywistości i zadania. Cokolwiek katecheta robi, jakiekolwiek zadanie wykonuje ma być w tym świadkiem wiary. Co jednak w sytuacji, gdy katechetę dopada kryzys wiary?



[1] Por. DOK 23

  Po... andrzejkowo... Dziwne... Czemu rodzice, którzy przekazali dar życia, którzy troszczą się o zdrowie swoich pociech, dbają o ich rozwó...