Katecheta w kryzysie cz. 2
Trudna rzeczywistość
Przychodzi
zazwyczaj z nienacka. Wszystko układało
się jak trzeba, wiara rozwijała się w najlepszym kierunku, przynosiła radość,
Eucharystia dawała umocnienie, modlitwa płynęła spokojnie aż tu nagle przyszła
wątpliwość: : a jeśli to wszystko jest wymyślone? Jeśli Boga nie ma? Jeśli cała
rzeczywistość liturgiczna to tylko teatr?
Co zrobić z
powyższymi pytaniami? Wydawało się jeszcze chwilę temu, że posiada się pewną
wiarę w Boga. Cała ta pewność nagle wyparowała. Jedno tylko jest pewne: jutro
trzeba stanąć przed klasą (i to nie jedną) i opowiadać o Bogu.
Wchodzi się
do klasy, prowadzi lekcję, mówi, że Bóg kocha wszystkich a z tyłu głowy kołacze
się wątpliwość: czy aby na pewno wszystkich? Czy aby na pewno kocha mnie?
W innej klasie temat o zmartwychwstaniu. Katecheta mówi, że
jest życie po śmierci, że wszystko jest w rękach Boga a wątpliwość znowu pyta:
na pewno tak jest?
Wbrew sobie, wbrew swoim uczuciom i wątpliwościom katecheta w
kryzysie wiary głosi prawdę Bożą i zastanawia się czy to nie jest kłamstwem,
oszukiwaniem uczniów skoro głosi za pewnik coś, co do czego w jego sercu rodzą
się wątpliwości.
Postanawia jednak głosić wbrew swojemu kryzysowi wiary ale tylko
on wie ile go to kosztuje, jak bardzo boli wewnętrznie, jaki niesie trud.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz